Rusinowa Polana i Gęsia Szyja pod śnieżnym płaszczem

6 Kwi

Był wtorek 3 marca 2020. Spragniona śniegu i podświadomie przeczuwająca, że coś niedobrego wisi w powietrzu, natknęłam się na artykuł na temat tras górskich dla amatorów. Nie żebym specjalnie szukała ciekawego miejsca, do którego można by pojechać na krótki wyjazd. Nic z tych rzeczy 😀

Wyglądało to mniej więcej tak:

„Nigdy nie byłam w Tatrach zimą” – pomyślałam.

„Czas to zmienić! Jedziemy w Tatry na weekend!”.

Tekst alternatywny
Tekst alternatywny Tekst alternatywny

Jedziemy w Tatry! – Gęsia Szyja i Rusinowa Polana zimą

Jako nasz cel obraliśmy Rusinową Polanę i Gęsią Szyję. Sporo osób polecało tę trasę jako dobrą dla początkujących, ale równocześnie z pięknymi widokami. Właśnie czegoś takiego potrzebowaliśmy, więc bez dłuższego zastanowienia ustaliliśmy plan wyjazdu. Drugiego dnia natomiast wybraliśmy się na Ścieżkę w Koronach Drzew, którą również bardzo polecam.

Rusinowa Polana zimą

Samochód zostawiliśmy nieopodal szlaku, na jednym z przydrożnych parkingów i ruszyliśmy przed siebie, w stronę Rusinowej Polany.

Trasa była naprawdę przyjemna, częściowo biegła przez las. Na Rusinową Polanę można dojść praktycznie bez wysiłku, nawet zimą. Latem spokojnie dostaniecie się tam nawet z wózkiem, więc może być to dobre miejsce na wyprawę z dziećmi. Zimą natomiast widzieliśmy kilka osób na biegówkach.

Tekst alternatywny

Z Rusinowej Polany rozpościerał się piękny widok na ośnieżone Tatry, nad którymi wisiały ciemne chmury, które dodawały dramaturgii i robiły niesamowity klimat.

Tekst alternatywny
Tekst alternatywny Tekst alternatywny
Tekst alternatywny
Tekst alternatywny

Gęsia Szyja zimą

Dość szybko pokonaliśmy trasę na Rusinową Polanę, więc wdrapaliśmy się również na Gęsią Szyję w poszukiwaniu jeszcze piękniejszych widoków. Wejście na górę było już bardziej wymagające, bo ścieżka była dosyć stroma i oczywiście ośnieżona. Widoki, które się z niej rozpościerały wynagrodziły nam jednak wszelkie starania i wysiłek.

Tekst alternatywny

Myślę, że nie zdziwi Was fakt, że na tym wyjeździe zakochałam się w górach zimą. Uwielbiam tę ciszę, ośnieżone szczyty i satysfakcję, jaką daje zdobycie szczytu. No i w górach bułka i herbata z termosu smakują najlepiej 😉

Tekst alternatywny
Tekst alternatywny
Tekst alternatywny
Tekst alternatywny
Tekst alternatywny
Tekst alternatywny
Tekst alternatywny Tekst alternatywny
Tekst alternatywny

Z naszego krótkiego wyjazdu wróciliśmy w poniedziałek 8 marca 2020. Kilka dni później zostały zamknięte szlaki Tatrzańskiego Parku Narodowego. Potem już sami wiecie, co się działo.

Muszę przyznać, że wycieczka na Rusinową Polanę oraz Gęsią Szyję zimą to jedno z lepszych wspomnień, które mam w swojej pamięci. Wspaniale było zobaczyć śnieg i poczuć mróz, którego na Śląsku nie było. Jestem przekonana, że zimowe wyjazdy w góry staną się naszą nową tradycją. Podobnie jak wiosenne wycieczki nad Bałtyk 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *